Od mentalności ruchu do mentalności aktywów: Ścieżka transformacji cyfrowej dla przedsiębiorstw handlu zagranicznego

📅January 20, 2024⏱️10 min czytania
Share:

Część 1: Dylemat zależności od platformy – Uprawa na dzierżawionej ziemi

Dzień dobry, koledzy i przyjaciele z pierwszych linii handlu globalnego: Witajcie wszyscy. Zgromadziliśmy się tu dziś, aby bezpośrednio zmierzyć się ze wspólnym, praktycznym wyzwaniem i wspólnie poszukać drogi naprzód. Zacznijmy od najbardziej palącego pytania: Dlaczego tak wielu z nas w handlu zagranicznym pracuje coraz ciężej, a mimo to coraz trudniej jest zarobić dobre pieniądze? Źródło problemu prawdopodobnie leży w samej „glebie”, na której polegaliśmy przez lata – znanych, w które ciężko zainwestowaliśmy, platformach B2B.

Najpierw spokojnie oceńmy realne zyski i straty wszystkich stron w modelu platformy.

Platformy są niewątpliwie największymi zwycięzcami. Zbudowały ogromne „cyfrowe rynki” i mocno kontrolują zasady i klucze do tych przestrzeni. Przyciągając ogromną liczbę firm do otwarcia sklepów, tworzą potężne efekty sieciowe – kupujący przychodzą, ponieważ jest wielu sprzedających, a sprzedający zostają, ponieważ jest wielu kupujących. Gdy ten efekt się ustali, tworzy niezwykle wysoką barierę wejścia. Platformy kontrolują wszystkie dane generowane przez transakcje, wiedząc, kto kupuje, co kupuje i po jakiej cenie. Nieustannie optymalizują zasady i algorytmy w oparciu o te dane, dążąc do bardziej efektywnego działania całego rynku, jednocześnie maksymalizując własne przychody. Ten dochód jest stabilny i znaczny: opłaty roczne, prowizje od transakcji, a co najważniejsze, konkurencyjne przychody z reklam. Jest to wysoce skuteczny model biznesowy, ale jego sukces jest, do pewnego stopnia, zbudowany na pewnych „poświęceniach” dokonanych przez sprzedawców.

Więc co my, jako sprzedawcy, tracimy?

Po pierwsze, tracimy inicjatywę. Jesteśmy jak „dzierżawcy” na tym cyfrowym rynku, płacący czynsz – w tym opłaty roczne i wydatki na reklamę – za stoisko. Ale lokalizacja tego stoiska, zasady jego wyświetlania, a nawet to, czy jest widoczne, w dużej mierze nie zależą od nas. Są one określane przez algorytmy platformy i rankingu ofert.

Prowadzi to bezpośrednio do drugiej straty: zysku. Aby uzyskać dobre miejsce i widoczność, musimy stale inwestować w reklamę i uczestniczyć w przetargach. Koszty pozyskiwania klientów rosną spiralnie z roku na rok, od kilku złotych za kliknięcie kilka lat temu do dziesiątek, a nawet setek złotych za dzisiejsze popularne słowa kluczowe. Jeszcze większym wyzwaniem jest to, że nasze stoisko znajduje się tuż obok setek, a nawet tysięcy konkurentów sprzedających podobne lub identyczne produkty. Konkurencja jest nieskończenie powiększona, często przeradzając się w brutalne wojny cenowe, które powoli wyciskają i osuszają nasze marże zysku.

Najbardziej krytyczną stratą jest trzecia: klient i kapitał marki. Kiedy otrzymujemy zapytanie, a nawet realizujemy transakcję za pośrednictwem platformy, czy ten klient naprawdę do nas należy? Jego dane kontaktowe, szczegółowe potrzeby i zapisy komunikacyjne w większości pozostają w systemie platformy. Trudno jest nam nawiązać z nim bezpośrednią, głęboką i trwałą więź. Co ważniejsze, w oczach kupujących jesteśmy często po prostu „dostawcą na platformie”, kroplą w ogromnym oceanie „Made in China”, z bardzo słabym rozpoznaniem marki. Ruch, który przyciągamy za duże koszty, jest jak woda płynąca przez rurę – przepływa obok naszego stoiska, ale nie może zostać zatrzymana, aby utworzyć nasz własny staw. Gdy przestajemy płacić, przepływ natychmiast kieruje się gdzie indziej.

To ujawnia podstawową prawdę, którą musimy dziś uznać: W modelu platformy to, co kupujemy jako „ruch”, jest w istocie „dzierżawionym zasobem”, a nie „własnym aktywem”. Płacimy za wynajęcie chwilowego wycinka uwagi z ogromnej puli ruchu platformy, skierowanego w stronę naszego stoiska na tę chwilę. Jest to jednorazowe i zużywalne. Wydajesz sto złotych dziś, aby otrzymać jedno zapytanie; jutro musisz wydać kolejne sto złotych, a nawet więcej, aby otrzymać następne. Ten proces nie ma efektu składania i nie może generować zwrotów w czasie. Twój biznes pozostaje zbudowany na ciągłym płaceniu „czynszu”, jak budowanie wieży na piasku – fundament jest niestabilny.

W ten sposób nasze kluczowe punkty bólowe stają się krystalicznie jasne:

Po pierwsze, jest to niepokój związany z wymykającymi się spod kontroli kosztami. Wydatki na reklamę wydają się być bezdenną studnią, a wyniki są coraz bardziej nieprzewidywalne i trudne do zmierzenia. Zyski są poważnie erodowane przez rosnące koszty marketingowe.

Po drugie, jest to walka z zastojem wzrostu. Utknęliśmy w bagnie konkurencji homogenicznej, gdzie oprócz obniżania cen wydaje się być niewiele innych opcji. Wolumen biznesowy może istnieć, ale marże zysku są niepewne.

Po trzecie, istnieje głęboko zakorzenione poczucie niepewności. Ranking Twojego sklepu, a nawet przetrwanie całego sklepu, zależy od zasad platformy. Niezamierzona zmiana zasad, aktualizacja algorytmu, może spowodować, że Twoja ekspozycja spadnie gwałtownie. Pozostajesz w ciemności co do przyczyn i jesteś bezsilny, aby to zmienić. To poczucie bycia „na łasce innych” jest najgłębszym niepokojem w sercach wielu doświadczonych profesjonalistów handlu zagranicznego.

Po czwarte, i najbardziej długoterminowe, jest zagubienie wynikające z braku marki. Po pięciu lub dziesięciu latach działalności, gdy klienci przychodzą i odchodzą, czy naprawdę zbudowałeś własne rozpoznanie marki na rynkach zagranicznych? Czy masz grupę klientów, którzy Cię rozpoznają, ufają Ci i chcą konsekwentnie podążać za Tobą? Jeśli odpowiedź brzmi „nie”, to nasz biznes pozostaje na zawsze na poziomie „handlu”, niezdolny do osiągnięcia prawdziwego skoku wartości.

Dlatego dylemat zależności od platformy to coś znacznie więcej niż tylko techniczna kwestia „czy działa dobrze, czy nie”. Jest to strukturalny, fundamentalny problem strategiczny. Dotyczy struktury kosztów Twojego biznesu, źródła zysku, zdolności do wytrzymania ryzyka i długoterminowej wartości marki. Uznanie tego jest pierwszym krokiem w poszukiwaniu przełomu i budowaniu cyfrowych aktywów, które naprawdę do nas należą.

Część 2: Zmiana kluczowego myślenia – Od „mentalności ruchu” do „mentalności aktywów”

Właśnie przeanalizowaliśmy dylemat zależności od platformy. Jego pierwotna przyczyna leży w fakcie, że od dawna walczyliśmy na niewłaściwym polu bitwy, goniąc za niewłaściwym rodzajem zasobu. Tym zasobem jest ruch. Teraz nadszedł czas, aby fundamentalnie zmienić nasze myślenie – z „mentalności ruchu” na „mentalność aktywów”.

Aktywa cyfrowe i dzierżawa ruchu to różne światy.

Dzierżawa ruchu, jak powiedzieliśmy wcześniej, jest jak wynajmowanie wody na czyjejś ziemi. Woda jest płynna; płynie do Ciebie dziś, a jutro może jej nie być. Musisz ciągle płacić, aby woda płynęła. Gdy przestaniesz płacić, Twoje pole wyschnie. Cała Twoja inwestycja jest zużywana w samym akcie „dzierżawy”, nie pozostawiając niczego, co mogłoby się kumulować lub być przekazane.

Aktywa cyfrowe są zupełnie inne. To jak kopanie głębokiej studni na własnej ziemi, drążenie kanałów nawadniających, a nawet budowanie kompletnego systemu cyrkulacji wody. Twoja wstępna inwestycja może pójść na zakup ziemi i położenie fundamentów studni – etap, w którym możesz nie widzieć natychmiastowego przepływu wody. Ale gdy zostanie zbudowana, woda produkowana przez tę studnię jest całkowicie Twoja. Nie płacisz komuś innemu za każde wiadro. Co ważniejsze, Twój składnik aktywów z czasem zyskuje na wartości – studnia może być kopana głębiej, dając więcej wody; sieć kanałów może się rozszerzać, zwiększając efektywność nawadniania. Wszystkie Twoje wczesne inwestycje krzepną w byt, który może generować ciągłe zwroty i którego własna wartość rośnie. To jest sedno aktywów: posiada cechy akumulacji, wyłączności i zwrotów składanych. Ruch przynosi jednorazowe transakcje, podczas gdy aktywa przynoszą ciągłe zwroty i premię za markę.

Więc jaki jest najważniejszy nośnik tego cyfrowego aktywu dla przedsiębiorstwa handlu zagranicznego? Jest to Twoja markowa, niezależna strona internetowa. Proszę rozumieć niezależną stronę internetową jako „cyfrowe terytorium” Twojego przedsiębiorstwa w świecie online. Suwerenność nad tym terytorium należy całkowicie do Ciebie. Na tej ziemi masz pełną autonomię: ustalasz zasady, projektujesz styl, kierujesz treścią i kontrolujesz dane. To już nie jest stoisko na zatłoczonym rynku, które może być w każdej chwili przeniesione, ale „stała ambasada” zaprojektowana przez Ciebie, ucieleśniająca ducha Twojej marki i siłę zawodową.

Wartość strategiczna tego cyfrowego terytorium wykracza daleko poza bycie tylko korporacyjną stroną internetową.

Po pierwsze, jest to ostateczne repozytorium percepcji marki. Każdy odwiedzający doświadcza tutaj Twojej unikalnej historii marki, profesjonalnego wizerunku i wartości. Nie widzi Cię już przez filtr platformy, ale angażuje się z Tobą bezpośrednio.

Po drugie, jest to samodzielny zbiornik relacji z klientami i danych. Ścieżka behawioralna każdego odwiedzającego, czas przebywania i zainteresowania treściami osadzają się jako Twoje prywatne dane. Możesz użyć tych danych, aby naprawdę zrozumieć klientów i budować z nimi bezpośrednie, głębokie, trwałe więzi.

Wreszcie, służy jako centrum dowodzenia operacjami globalnymi. Możesz elastycznie dostosowywać treść i strategię na swoim terytorium w oparciu o różne rynki i różne segmenty klientów, prowadząc udoskonalone operacje i testy, bez konieczności brania pod uwagę preferencji jakiejkolwiek platformy. Posiadanie tego terytorium oznacza, że odzyskujesz inicjatywę i kontrolę nad swoim biznesem.

Jednak samo wytyczenie kawałka cyfrowego terytorium nie wystarczy, aby automatycznie zamienić je w aktywo o wysokiej stopie zwrotu. W przeszłości budowanie i obsługa niezależnej strony internetowej wiązała się z wysokimi barierami technicznymi i kosztami pracy – tworzenie treści, adaptacja wielojęzyczna, interakcja z klientami, analiza danych; każde wymagało sporego zespołu profesjonalistów. To właśnie dlatego wiele przedsiębiorstw handlu zagranicznego wahało się. Ale dziś sytuacja całkowicie się zmieniła. Kluczowa technologia do przekształcenia tego cyfrowego terytorium z „jałowej ziemi” w „żyzną glebę” dojrzała: jest to Sztuczna Inteligencja (AI).

AI staje się najpotężniejszym narzędziem do budowania i wzmacniania naszych aktywów cyfrowych. Nie jest to już odległa koncepcja, ale konkretny „akcelerator” i „wzmacniacz” stosowany na każdym etapie.

W fazie budowania aktywów AI radykalnie obniża kluczowe bariery. W przeszłości pisanie profesjonalnych angielskich opisów i dokumentacji technicznej dla produktu mogło wymagać doświadczonego copywritera. Teraz AI może generować dokładne, płynne i kulturowo odpowiednie treści w wielu wersjach, w oparciu o zrozumienie kluczowych cech produktu i terminologii branżowej. W przeszłości tworzenie wersji strony internetowej w kilkunastu językach było czasochłonnym, pracochłonnym i kosztownym projektem. Teraz wielojęzyczne silniki napędzane przez AI nie tylko zapewniają wysokiej jakości tłumaczenie, ale także wykonują „adaptację kulturową”, zapewniając, że Twoje treści są odpowiednie i skuteczne na różnych rynkach. AI może nawet dynamicznie dostosowywać fokus wyświetlanych treści strony internetowej na podstawie pochodzenia odwiedzającego lub tagów branżowych, sprawiając, że każdy klient czuje, że strona jest dla niego dostosowana. Wszystko to sprawia, że budowanie niezależnej strony internetowej o wysokim standardzie i profesjonalnej jest bezprecedensowo wydajne i ekonomiczne.

W fazie wzmacniania aktywów AI działa jako „super administrator” i „inteligentny analityk”. Może być niestrudzonym „głównym przedstawicielem klienta”, prowadząc inteligentne rozmowy z globalnymi odwiedzającymi 24/7, przeprowadzając wstępną kwalifikację, odpowiadając na FAQ, a nawet kierując klientów przez wyjaśnianie potrzeb i płynnie przekazując najcenniejsze leady do sprzedaży prowadzonej przez ludzi. Co ważniejsze, jest to „alchemik danych” pracujący w tle, przekształcający surowe dane behawioralne – kliknięcia, wyświetlenia stron, czas przebywania – w jasne profile klientów, prognozy popytu i analizy ścieżek decyzyjnych. Możesz wiedzieć, które treści są najbardziej angażujące, które kombinacje produktów są często przeglądane, na którym etapie klienci rezygnują. Te spostrzeżenia pozwalają precyzyjnie optymalizować każdy szczegół na Twoim terytorium, ciągle poprawiając doświadczenie konwersji i satysfakcję klienta.

Kiedy niezależna strona internetowa – to „cyfrowe terytorium” – łączy się z AI – tym „inteligentnym systemem budowy i eksploatacji” – następuje wspaniała reakcja chemiczna. Niezależna strona dostarcza gleby danych i scenariuszy aplikacji dla AI, podczas gdy AI przekształca niezależną stronę ze statycznego okna wystawowego w dynamiczny, rosnący, inteligentnie interaktywny i ciągle uczący się organizm. Twój cyfrowy składnik aktywów nie jest już „projektem” wymagającym ciągłych, wymuszonych inwestycji, ale „ekosystemem” o zdolności do samooptymalizacji i samoekspansji. Zaczyna pracować dla Ciebie automatycznie, ciągle się akumulując i w tym procesie stale zwiększając swoją wartość.

Dlatego zmiana kluczowego myślenia polega na przejściu od dzierżawienia zasobów zewnętrznych do budowania aktywów wewnętrznych. Użyj niezależnej strony internetowej, aby położyć suwerenne fundamenty, i użyj AI, aby tchnąć w nią inteligentną duszę. Nie jest to jedynie zmiana narzędzi lub kanałów; jest to ulepszenie całej logiki biznesowej handlu zagranicznego – od pogoni za chwilowymi bryzgami ruchu do uprawy własnego wiecznie zielonego cyfrowego lasu.

(Aby zapewnić kompletność i płynność treści, przemówienie będzie kontynuowane w następnych sekcjach, szczegółowo omawiając plan budowy, praktyczne wyniki i przyszłe perspektywy.)

More Articles

Explore more in-depth content about quantitative analysis, AI technology and business strategies

Browse All Articles